Mi, moja, nasze… – potrzeba przynależności i egocentryzm

Wiosna przyszła w tym roku bardzo szybko. Wraz z nią na drogę wyruszyli rowerzyści i spacerowicze. Akurat wczoraj zaliczałam się do tej drugiej grupy. Podczas spaceru dobiegła mnie rozmowa telefoniczna pewnego cyklisty:” Chciałem zrobić dużą pętlę, ale zamknęli MI Kładkę Opatowicką”. Przejazd na drugą stronę rzeki rzeczywiście nie był możliwy, ale nie tylko dla tego pana – nikt nie mógł się przeprawić. Dlaczego więc mężczyzna podkreślił, że Kładka została zamknięta dla niego? Z jakiego powodu używamy słów moje / nasze, kiedy rzecz rzeczywiście do nas nie należy?

 

Potrzeba przynależności – jestem częścią społeczności

Potrzeba przynależności to chęć bycia częścią pewnej społeczności i wchodzenia w relacje interpersonalne z ludźmi. Kiedy należymy do jakiejś grupy, możemy zrealizować inne potrzeby społeczne, doświadczyć zrozumienia lub wykorzystać regułę wzajemności. Jesteśmy istotami stadnymi i chcemy podkreślać naszą więź z innymi. To siedzi w naszych genach.

 

potrzeba przynależnościNie każdy ma równie silnie rozwiniętą potrzebę afiliacji, ale wszyscy ją odczuwamy. Zauważył to m.in. Abraham Maslow, tworząc swoją piramidę potrzeb. Afiliacja znalazła się na 3 miejscu. Bycie częścią większej grupy daje nam poczucie bezpieczeństwa. Pozwala także wyróżnić się od innych. Jeśli jesteśmy członkiem elitarnego zespołu, do którego nie każdy ma prawo wstępu, odczuwamy dumę i chwalimy się członkostwem.

 

Z tego powodu tak chętnie utożsamiamy się z pracodawcą, mówiąc: moja firma, moje przedsiębiorstwo. Nie przeszkadza nam to, że nie jesteśmy właścicielami biznesu. Ważne jest to, że należymy do pewnej grupy ludzi, robimy coś super istotnego, czym nie mogą pochwalić się np. nasi znajomi. W ten sposób budujemy poczucie wspólnoty i utwierdzamy się w przekonaniu, że poczucie przynależności jest obustronne. Czasami jednak życie zaskakuje, kiedy okazuje się, że dla pracodawcy jesteśmy tylko kolejną, zakurzoną teczką w dziale kadr.

 

Mój egocentryczny świat

Nie ma co się łudzić – ludzie to egoiści. Nic w tym dziwnego; gdybyśmy się nie troszczyli o własne potrzeby, już dawno wyginęlibyśmy jako gatunek. Instynkt samozachowawczy wbudował nam nutę egocentryczności, byśmy mogli przetrwać i rozwijać się dalej. Jednak niektórzy z nas pragną podkreślać swoją niepowtarzalność, indywidualność. I w tym celu wykorzystują zaimki osobowe do potwierdzenia swojej wyjątkowości lub wskazania, jak ogromne skutki ma dla nich dana sytuacja.

 

egocentryzmTak właśnie zachował się rowerzysta. Doskonale wiedział, że Kładka Opatowicka nie została zamknięta wyłącznie dla niego. Aby podkreślić, z jak dużą przeszkodą musiał się zmierzyć, zastosował zaimek MI. Zaznaczył w ten sposób swoją wartość. Czy ten mężczyzna jest egocentryczny? Z pewnością ma duże mniemanie o sobie i uwielbia znajdować się w centrum uwagi. Osoby lubiące skupiać na sobie uwagę informują o swojej obecności  na każdym kroku. Dzieląc się przeżyciami, ubarwiają wydarzenia, aby to, co przeżyły, stało się tematem dnia. Pochłaniają całą przestrzeń.

 

Potrzeba kontroli rzeczywistości

Poprzez używanie zaimków budujemy także poczucie, że mamy wpływ i kontrolę nad daną rzeczą lub osobą. Czujemy, że należy do nas, więc możemy ją dowolnie używać, rozporządzać nią lub wpływać na podejmowane przez nią decyzje. Posiadasz mieszkanie, remontujesz je według własnych upodobań. Jesteś z kimś w związku – to twój chłopak – wymagasz, aby zachowywał się w odpowiedni sposób. Pragniesz uporządkować świat, który cię otacza. Pamiętaj jednak, że nie zawsze to, co myślisz, że do ciebie należy, rzeczywiście jest twoją własnością.